piątek, 27 grudnia 2013

Brandon Mull "Klucze do więzienia demonów"

Tytuł: "Klucze do więzienia demonów"
Tom: "Baśniobór" - cz. V
Autor: Brandon Mull
Wydawnictwo: W.A.B


"Gdy płomień pochodni oświetlił salę, chłopcu zjeżyły się włosy na rękach i dostał gęsiej skórki. Komnatę wypełniały niezliczone rzędy stojących trupów. I to nie byle jakich. Starożytne zwłoki były suche i kościste, jakby je zmumifikowano. Resztki mięśni i narządów, które wciąż trzymały się odbarwionych szkieletów, przypominały czarne, suszone mięso. Trupy stały wyprostowane, w równych odstępach, z rękami wzdłuż ciała, niczym armia na baczność. Rzędy pustych oczodołów spoglądały nieobecnym wzrokiem."
~ cytat pochodzi z książki ~
Rozpoczęłam lekturę serii dosyć dawno - w piątej klasie. Z początku książki bardzo mi się podobały - zwłaszcza ta pierwsza, gdyż była napisana bardzo ciekawym językiem, zawierała wiele epitetów, dzięki czemu mogłam wyobrazić sobie miejsca akcji. Kolejne części czytało mi się już z coraz to większym oporem, coraz to wolniej, tomy nie "wciągały" mnie tak, jak poprzednie. Być może jest to spowodowane wiekiem - w końcu jestem starsza już o 3 lata, więc gust czytelniczy mógł ulec drobnym zmianom.

Akcja rozpoczęła się już wraz z pierwszym rozdziałem - zdziwiło mnie to bardzo, gdyż zazwyczaj  nabiera tempa dopiero po wprowadzeniu, opisie sytuacji. Sfinks, przywódca Gwiazdy Wieczornej jest o krok od zebrania wszystkich kluczy niezbędnych do otwarcia Zzyzxu. Konsekwencje - ziemia zostałaby pogrążona w chaosie. Cel: zdobyć artefakty oraz uratować świat przed otworzeniem więzienia demonów, co równoznaczne by było z zagładą zła nad światem. Takie polecenie, które wydaje się być niemożliwe do wykonania, ponieważ wiązało się oczywiście z mnóstwem niebezpieczeństw i problemów, otrzymali członkowie  Rycerzy Świtu, między innymi Kendra i Seth, czyli dwójka nastoletniego rodzeństwa. Jak zakończy się ich zmaganie z niemożliwym?
Cała seria dotyczy ratowania świata przed zagładą. Jednak w tej części następuje już ostateczne starcie pomiędzy dobrem a złem. Szanse to pierwsze szczerze powiedziawszy ma mizerne - oni posiadają jedynie dwa artefakty, a Sfinks trzy, co już daje ogromną przewagę. Poza tym przywódca Gwiazdy, chcąc pogrążyć w rozpaczy rodzinę, porwał rodziców Kendry i Sfinksa, ale to wbrew jego przewidywaniom, przyniosło jeszcze więcej odwagi i powodów do walki.
Jednak wydarzyło się coś, co spowodowało zwrot akcji. Zamiast walczyć ze Sfinksem, teraz mieli zmierzyć się z pełną hardą demonów!
Oprócz wątków dotyczących uniemożliwienia otwarcia Zzyzxu, występują również poboczne (np. miłość!), choć jest ich niewiele, gdyż autor raczej skupiał się na tym głównym. Dzięki temu treść książki jest spójnym tekstem, razem ze sobą powiązanym i czytając, nie mam żadnych wątpliwości, co do tego, co się teraz właściwie dzieje - wszystko jest pięknie napisane, poukładane. Mimo to, nie braknie tu wielu wydarzeń, momentów pełnych akcji i nawet czasem informacji do przyswojenia jest tak dużo, że muszę wracać do poprzednich stron, aby sobie przypomnieć pewne wiadomości.
Opowieść nabrała w niektórych momentach nieco żartobliwy charakter dzięki przezabawnym dialogom, zakończonych ciętą ripostą.

"- Bądźmy szczerzy - powiedział Seth. - Zrobię wszystko, aby cię powstrzymać.
- Bądźmy szczerzy - odparł Graulas. - Choć jesteś pomysłowy, to nie możesz nic zrobić, żeby temu zaradzić. Absolutnie nic. Mądrz e uczynisz, jeśli porzucisz takie plany."

"-Wiem. - Skrzywiła się. - Ej, coś widzę.
- Co?
- Mgłę.
Seth przewrócił oczami.
- Mgła to nic nowego."

~ cytaty pochodzą z książki ~
Seth - chłopak o ciętym języku, o niezwykłej odwadze, często bywającą zgubną, prawie zawsze wpakowujący się w kłopoty. Zaklinacz cieni, czyli osoba o nadludzkich umiejętnościach. Kendra również charakteryzuje się odwagą, jednak dużo częściej kieruje się rozumem. Opiekują się nimi dziadek i babcia Sorenson, gdyż ich rodzice zostali porwani, zresztą tak, jak niektórzy z ekipy Rycerzy, i jak potem i oni. W "Kluczach do więzienia demonów" oprócz bohaterów, którzy występowali we wcześniejszych częściach tejże serii, pojawiło się mnóstwo nowych postaci. Dwie z nich już poznaliśmy, choć były to raczej wspominki o nich i to właśnie one spowodowały największe zdumienie na mojej twarzy. Oprócz nich, pojawili się demony, ale także i wcześniej nie poznani przez nas sprzymierzeńcy dobra.


Jednak i teraz, mając 13 lat i lekko się nudząc przy czytaniu, oceniam tą pozycję dosyć wysoko. Brandon Mull potrafi czarować słowem, tworzyć przedmioty, miejsca, postacie, które w realnym świecie nie mają prawa istnieć, lecz w wyobraźni dzięki niemu są. Co prawda mi ona nie przypadła do gustu, ale wiem, że wiele osób ocenia ją bardzo pozytywnie.

✰  ✰  ✰  ✰  ✰  ✰   ✰

Polecam go osobom lubiącym właśnie taki gatunek literacki - może to nie jest mój ulubiony - osobom o szerokiej wyobraźni. Jednak odradzam lektury tej książki tym, którzy jednak do kreatywnych nie należą, nie czytają książek fantasy, a ich wyobraźni jest już martwa - już jej nie da się pobudzić nawet "Baśnioborem".

~ Marta