środa, 15 października 2014

John Marsden "Jutro"



Tytuł: Jutro
Cykl: Jutro - tom 1
Autor: John Marsden
Wydawnictwo: Znak
Kategoria: literatura młodzieżowa, fantastyka
Ocena:  ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★



"Mam na imię Ellie. Kilka dni temu wybraliśmy się w siedem osób na wyprawę do samego Piekła. Tak nazywa się niedostępne miejsce w górach. Wycieczka była próbą naszej przyjaźni. Niektórych z nas połączyło nawet coś więcej. Szczęśliwi wróciliśmy do domu. Ale to był powrót do piekła. Znaleźliśmy martwe zwierzęta, a nasi rodzice i wszyscy mieszkańcy miasta zniknęli. Okazało się, że naszego świata już nie ma.
Że nie ma już żadnych zasad.
A jutro musimy stworzyć własne.
Jutro to pierwsza z siedmiu części serii.
Na podstawie książki powstał film Tomorrow, When the War Began."

"Te wszystkie słowa - "zło", "złośliwość" - nie miały dla natury żadnego znaczenia. Tak, zło było wynalazkiem człowieka."


"Jutro" to pozycja, do której już parę osób mnie namawiało. W dodatku przy każdej wizycie w bibliotece mnie ten tytuł kusił. I wreszcie uległam, bo w moich rękach znalazła się owa książka. Właściwie to przed jej lekturą nie przeczytałam opisu, więc nie wiedziałam nawet, o czym będę czytać i czego powinnam się spodziewać.
Nie wiem jak Wy, ale mnie czasem nachodzą lęki i pytania dotyczące przyszłości. Zdarza się to zwłaszcza po obejrzeniu wiadomości w telewizji. Wtedy wyobrażam sobie: Co by było, gdyby znowu wybuchła wojna światowa? Jestem harcerką, więc czy walczyłabym i pomagałabym? Wiadomo, technika pnie się coraz wyżej i z pewnością wojna przyniesie śmierć wielu ludzi, może i mnie, Tobie…
Książka Johna Marsdena opowiada właśnie o wojnie. Głównymi bohaterami jest Ellie – która również jest narratorką – oraz szóstka jej przyjaciół. Pewnego dnia razem organizują kilkudniową wycieczkę do Piekła, miejsca mało dostępnego i jeśli wierzyć opowiadanym historiom, bardzo niebezpiecznego i strasznego. Mimo to nastolatkowie dotarli na miejsce i spędzili mile wyjazd. Po powrocie do domów, okazało się, że wyprawa musi potrwać dłużej… Powrót okazał się być powrotem do piekła – na ziemi martwe zwierzęta, ich członkowie rodziny gdzieś zniknęli, najprawdopodobniej umarli, w domach panuje burdel, po ulicach krąży policja, która na pewno nie jest amerykańska.
Ellie to głowa większości operacji. Dziewczyna o cechach przywódczych, ale i dobra przyjaciółka.  Fi zaś to niemalże odwrotność tej pierwszej – o delikatnej cerze, o przyzwyczajeniach pedantycznych, ciemnych włosach. Właściwie to mogłabym ją śmiało porównać do Królewny Śnieżki, bo bardzo mi ją przypominała. Jest jeszcze Corrie, najlepsza koleżanka Ellie. Razem z nimi wyruszyli Kevin, Homer, Lee oraz Robyn. Książce należy się duży plus za to, że żaden z bohaterów na przestrzeni prawie 300-stu stron nie zdążyli mnie zdenerwować! Wręcz przeciwnie, każdą z postaci bardzo polubiłam, a zwłaszcza tę część męską… Pewnie domyślasz się, o co mi chodzi :)
Jednym z wątków pobocznych i niemalże nieodłącznych od pozycji tego gatunku, jest miłość. W tym przypadku nie jest kolorowo. Dziewczyny przechodzą przez trudny czas oraz problemy miłosne związane z niezdecydowaniem, nieśmiałością, wstydem. W dodatku jeśli finalnie byliby razem, to w związkach bywają kłótnie lub można bycie razem przecież zakończyć. To zdecydowanie osłabiłoby pracę w grupie. Jednak to tylko przykrywka dla ich uczuć. W rzeczywistości ich serce toczy wielką walkę, w przypadku Ellie pomiędzy tymi dwoma. Temat miłości w tym tytule jest więc nie przesłodzony i bardzo burzliwy, co trudno jest spotkać w większości współczesnych książek.

"Część mojego umysłu jest zdystansowana, śledzi to, co się dzieje, może o tym myśleć i być tego świadoma. Ale tamtego dnia z Lee było inaczej. Zagubiłam się w wartkim nurcie moich uczuć. Jeśli  życie jest walką z emocjami, ja ją przegrałam."

Za interesowała mnie także nietypowa wizja wojny autora. Nie chcę zbyt dużo zdradzać, ale zdecydowanie nie jest to zwyczajna walka, jeśli można nazwać przedstawioną sytuację walką. Tak jak kiedyś istnieją partyzanci, którymi jest chociażby ta siódemka nastolatków. Jednak wojska starają się nie używać przemocy, zależy im głównie na dobrach materialnych... Mimo to jest niezwykle niebezpiecznie, bo taktyka została świetnie obmyślana. Trzeba uważać na każdym kroku, bo pozory mogą mylić...
Na początku lektury Ellie, jako narratorka, wspomina, że siedzi pod drzewem i pisze właśnie to, co czytamy. Czasem także narrator się ukazywał, używając mowy potocznej, wskazującej na młody wiek osoby mówiącej. To wzbudziło we mnie wrażenie, że książka została napisana mało profesjonalnie… Że siedemnastolatka nabrała ochoty napisać powieść, ot tak.


Pozycja, jaką zaprezentował John Marsden, jest naprawdę udana. W przeciwieństwie do reszty książek należących do tego gatunku, ma głębsze dno. Opowiada o zaradności nastolatków w podobnym wieku, co grono czytelników – choć jego wiek nie ma ograniczeń, bo tytuł jest godny polecenia każdemu! Nie jest to przedstawione w sposób bohaterski, czy może typowo książkowy, czyli niemożliwy. Bohaterowie są tacy jak my i pomijając parę scen, w reszcie użyli tylko mózgu, swoich umiejętności, współpracy, czy nabytej wiedzy przy pomocy w gospodarstwach rodziców,  ukazując, jak niezwykłe zastosowanie mogą mieć zwyczajne przedmioty, jak na przykład radio. „Jutro” można porównać do poradnika przetrwania, dlatego uważam, że i Ty powinieneś/-naś sięgnąć po tę lekturę!