poniedziałek, 5 maja 2014

Jean Webster "Tajemniczy Opiekun"

 
Tytuł: Tajemniczy Opiekun
Autor: Jean Webster
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategoria: literatura dziecięca, literatura młodzieżowa 
Ocena: ★ ★ ★ ★
 











"Tyle niepowodzeń i zmartwień naraz! Nie słyszałam dzwonka na wstawanie dzisiaj rano; urwało mi się sznurowadło od bucika przy pośpiesznym ubieraniu się; spinka od kołnierzyka wpadła mi za stanik; spóźniłam się na śniadanie i na pierwszy wykład; zapomniałam zabrać ze sobą bibułę, a moje pióro wieczne przecieka; na trygonometrii posprzeczałam się z profesorem w sprawie logarytmów - zbadawszy jednak rzecz bliżej, przekonałam się, że słuszność była po jego stronie; na obiad miałyśmy baraninę z grochem - nie cierpię baraniny i nienawidzę grochu - przypominają mi naszą ochronę; poczta nie przyniosła mi nic prócz rachunków (co prawda, nigdy nie dostaję nic innego, moja rodzina nie należy do piszących); na wykładzie języka angielskiego miałyśmy niezapowiedzianą klasówkę."

Po raz kolejny  poszukiwałam czegoś niewymagającego skupienia i zabrałam się za "Tajemniczego Opiekuna". Okładka - niezbyt zachęcająca, choć znajdują się na niej ilustracje, które znalazły się także we wnętrzu książki. Jednak patrząc na nią, nie można stwierdzić, że jest to książka przeznaczona do lektury przez nastolatków - prędzej przez dzieci. Na jej tyle nie mogłam znaleźć opisu, więc coraz bardziej utwierdzałam się w swoich przekonaniach. A co twierdzę już po jej przeczytaniu?
Agata Abott to wychowanka domu dla sierot. Pewnego dnia, została zawołana przed oblicze groźnej zarządzającej - do biura pani Lippet. Wówczas, Aga dowiaduje się, że jeden z Opiekunów - członków komitetu wychowawczego - wysyła dziewczynę do college' u na studia. Warunek jest jeden: mężczyzna musi otrzymywać od niej listy dotyczące postępów w nauce, ale nastolatka nigdy nie ma się w nich wypytywać o jego imię.
Uwadze mojej nie może umknąć ciekawy podział książki. Otóż w lekturze znajdują się dwa działy - w pierwszym znajduje się wstęp, wyjaśnienie faktów i okoliczność. Natomiast drugi to zbiór wszystkich listów Agaty do Opiekuna. Już pierwszy z nich nie dotyczy jedynie postępów w nauce. Z czasem, dziewczyna nazywa mężczyznę Ojczulkiem, wyobraża sobie jego postać i nadaje mu nowe nazwy, na przykład Ojczulek-Długonóżek-Pająk. Mimo, że Aga prawie nigdy nie otrzymała odpowiedzi na swoje pisma, między tymi dwoma postaciami powstała przyjaźń.
Agata Abott to wesoła dziewczyna, niemalże wiecznie uśmiechnięta i myśląca pozytywnie. Jednak te cechy wywołały we mnie również mniemanie, że jest ona dziecinna - ma już siedemnaście lat... a nazywa obcego sobie mężczyznę Pająkiem, a jeszcze potem Ojczulkiem? Wiem, że dla sieroty to ogromne szczęście, móc otrzymać dorosłe życie bez zmartwień - bo za wszelkie koszty również to nie ona odpowiadała, jednak ona zachowywała się tak przez całą powieść. Ta cecha wywołuje we mnie irytację - tym bardziej, że jest to główny bohater powieści i książka składa się z tylko jej listów, bądź wydarzeń opisywanych względem jej. Denerwowała mnie również tym, że zamiast dziękować Opiekunowi za dobra, które jej podarował, ona chciała coraz więcej, na przykład, kiedy to narzekała na brak ładnych sukienek i kapeluszy.
O Opiekunie czytelnik nie wie zbyt wiele. Z tego, że dokonał tak hojnego czynu, można wywnioskować, że jest niezwykle dobroczynny. Pani Lippett wspomina także, że jest bogaty. O reszcie cech można jedynie się dowiedzieć z przypuszczeń Agi, jednak są to jedynie jej wyobrażenia. Dziewczyna przedstawia go jako starszego pana o długich, chudych nogach.
O fabule dowiadujemy się właśnie z owych listów (i z początkowego wstępu). Agata opisuje ważniejsze wydarzenia w college' u. W książce nie dzieje się jednak zbyt dużo. Choć nie mogę zbyt wiele oczekiwać, bo w końcu jest to klasyk literatury młodzieżowej, a nie fantastyka - przy której chyba jednak zostanę, przy lekturze "Tajemniczego Opiekuna" nudziłam się.
Listy opisują życie Agaty, a także jej emocje. Zawierały jednak błędy - najczęściej interpunkcyjne, a także nadmierną ilość wykrzykników - a to także mnie irytowało. Wystarczy jeden, a wiadomo jest, że dziewczyna jest, na przykład, mocno roztrzęsiona, wściekła, uradowana. Jednak po co ich aż tyle? Przez to śmiem powątpiewać w talenty pisarskie Agi i zupełnie nie wiem dlaczego, Tajemniczy Opiekun wybrał akurat ją, aby to ona wyjechała do college' u.


Ja stworzyłam swój własny podział książek. Otóż dzielę je na chwilowe i długie. Ta należy do chwilowych, czyli takich, o których po jakimś czasie zapomnę. Treść i wydarzenia nie są zadziwiające, pięknie opisane, a nawet zakończenie jest przewidywalne, więc żaden element powieści nie zapadł mi w pamięć! 
Polecam tę książkę osobom, które lubią powieści epistolarne i są nieco młodsze, nie oczekują od lektur aż tak dużo lub poszukują czegoś lekkiego na letni wieczorek - na wieczorek, nie wieczorki, bo "Tajemniczy Opiekun" nie jest szeroką objętościowo książką.