poniedziałek, 23 czerwca 2014

Carlos Ruiz Zafón "Pałac Północy"

 
Tytuł: Pałac Północy
Cykl: Trylogia mgły - tom 2
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Wydawnictwo: Muza
Kategoria: fantastyka, kryminał 
Ocena: ★ ★ ★ ★ ★ ★












"Kalkuta, 1932. Ben, wychowanek sierocińca St. Patrick, skończył już 16 lat - podobnie jak jego przyjaciele, będzie musiał opuścić dom dziecka i się usamodzielnić. W dniu pożegnalnej imprezy poznaje swoją rówieśniczkę Sheere i zabiera ją do Pałacu Północy na spotkanie tajnego stowarzyszenia, które założył wraz z przyjaciółmi. Gdy dziewczyna opowiada im tragiczną historię swojej rodziny, członkowie stowarzyszenia postanawiają jej pomóc w odnalezieniu legendarnego domu, który pojawia się w opowieści. Nie wiedzą, że właśnie natrafili na trop jednej z najpotworniejszych tajemnic Kalkuty. Płonący pociąg, dworzec widmo, ognista zjawa - to tylko niektóre elementy makabrycznej łamigłówki, którą przyjdzie im rozwiązać.
Misja, która miała być niecodzienną przygodą, niebawem okazuje się śmiertelnie niebezpiecznym wyzwaniem"

 
"- Był taki czas w moim życiu, kiedy wierzyłam, że nic nie ma większej siły niż miłość. To prawda, że miłość ma moc, ale ta moc ustępuje przed ogniem nienawiści - ciągnęła Aryami. [...]"

"Nigdy nie zapomnę tej nocy, kiedy Kalkutę otulił biały całun śniegu. Z kalendarza wiszącego w sierocińcu St. Patrick' s spadały już ostatnie kartki maja 1932 roku, zabierając w przeszłość jeden z najgorętszych miesięcy w całej historii tego miasta pałaców. 
Z dnia na dzień czekaliśmy ze smutkiem i z lękiem na lato, podczas którego mieliśmy skończyć szesnaście lat, co oznaczało nasze rozstanie i rozwiązanie Chowbar Society, sekretnego klubu, który stowarzyszał tylko siedmiu członków, a zarazem naszego domu, jedynego podczas wielu lat pobytu w sierocińcu."

Książka ta znalazła się jakiś czas temu w moich rękach. Zachęcający jest nie tylko opis, lecz także i cena, która za egzemplarz kieszonkowy wynosi około 14 zł. Potrzebowałam zresztą czegoś, co się zmieści do plecaka, a taka pozycja nadała się na to idealnie! Jednak, czy jest jakieś "ale"? Co myślę o "Pałacu Północy", czyli lekturze znanego pisarza Carlosa Ruiz Zafón' a?
Pewnego dnia Pan Carter otrzymuje tajemniczy list i kolejnego podopiecznego pod skrzydła sierocińca St. Patrick' s. Młody Ben poznaje kilku przyjaciół i razem z nimi zakłada tajemnicze stowarzyszenie, mające na celu niesienie pomocy każdemu z jego członków. Zgodnie z ich założeniem, zostanie ono rozwiązane w dniu pożegnania, czyli w ich szesnaste urodziny. Ben poznaje jednak Sheere i wspólnie postanawiają przyjąć ją do swego ugrupowania. Tamtej nocy dziewczyna opowiada swoją przerażającą historię, która wbrew pozorom okazuje się być prawdziwa. To rozpoczęło potworny przebieg zdarzeń w życiu przyjaciół Bena i Sheere, i ich samych.
"Nie wiedzą, że właśnie natrafili na trop jednej z najpotworniejszych tajemnic Kalkuty. Płonący pociąg, dworzec widmo, ognista zjawa - to tylko niektóre elementy makabrycznej łamigłówki, którą przyjdzie im rozwiązać… Misja, która miała być niecodzienną przygodą, niebawem okazuje się śmiertelnie niebezpiecznym wyzwaniem."
Wszystko rozpoczęło się właściwie w roku 1916, w Kalkucie. Bo wówczas na świat przyszła dwójka niemowląt. W roku 1932, kiedy oboje kończą szesnaście lat, w mieście rozpoczynają się dziać niemożliwe zdarzenia. W nocy, gdy Sheere wyjawia swoją historię, przyjaciele postanawiają za wszelką cenę ją chronić i odkryć mroczny sekret Kalkuty. Nic tak nie zaspokoi zaciekawionej duszy, jak odkrycie tajemnicy. Tym razem chodzi jednak o coś bardziej niebezpiecznego, o wyższą stawkę, jaką jest życie Sheere... Młodzież jednak nie rezygnuje ze swego śledztwa, pakując się w kolejne kłopoty.
Carlos Ruiz Zafón stworzył tajemniczy, ale i straszny klimat. Ujawnia nam mroczną tajemnicę Kalkuty, która zarazem okazuje się być pełną zasadzek. Używał plastycznego języka. Niestety, można także i nadużyć epitetów, i sprawić, aby każdy opis był dla czytelnika mordęgą. Poprzedzał on większość ciekawszych momentów, psując budowę napięcia. Akcja rozwijała się wolno, jeszcze bardziej skłaniając mnie do snu w czasie lektury (pomijając fakt, że "Pałac Północy" czytałam podczas szkolnych przerw).
O cechach bohaterów nie wiemy zbyt wiele, może odrobinę o ich zainteresowaniach. Jednak brakuje mi tu czegoś, co nadałoby 'charakteru' każdemu z nich. Może i chłopacy odróżniają się zaciętością, odwagą - tak, to na pewno - ale tym cechuje się większość młodzieży w tym wieku, przynajmniej tej książkowej młodzieży. Szukałam takiego szczegółu, dzięki któremu wyróżniłabym każdego z tłumu, ale moje poszukiwania skończyły się niepowodzeniem. Ta uwaga dotyczy wszystkich bohaterów, bo każdy z nich był podobny do siebie. Jedyną osobą, która zapadła mi w pamięć jest Michael, który nawet nie był postacią pierwszoplanową. Otóż jest to jeden z przyjaciół Bena. Jest cichy, spokojny i niezbyt gadatliwy. Jego największą pasję jest rysowanie.
O bohaterach nie dowiedziałam się ani z bezpośrednich opisów postaci, ani nawet z dialogów. Były one prowadzone w sposób bardzo sztywny. Wiem, że fabuła ma miejsce w przeszłości i język był stylizowany na starszy. Muszę także zaznaczyć, że był bardzo dobrze wystylizowany. Jednak z wyjątkiem właśnie rozmów.


Książka "Pałac Północy" z pewnością nie jest łatwa w odbiorze, ani nie posiada prostej fabuły, mimo tematyki fantasy. Carlos Ruiz Zafón skierował tę pozycję głównie do młodzieży. Jednak uważam, że nie jest ona gotowa na takie powieści - nie ze względu na makabryczne wydarzenia, lecz po prostu na bogate słownictwo autora, jego sposób opisywania wydarzeń, czy nawet przyzwyczajenie się nastolatków do lektury typowo młodzieżowej. "Trylogię mgły" polecam zatem starszemu gronie, prawdziwym fanatykom literatury fantastycznej, jak i również kryminałów - bo ja właściwie przypisałabym tę serię do obu gatunków. Muszę także wspomnieć o tym, że nie przeczytałam pierwszego tomu. Słyszałam, że są to trzy, osobne i niczym nie łączące się ze sobą opowiadania, a więc nie muszę się tym martwić. Ponoć jest to najgorsza część z cyklu, a więc z największą przyjemnością spróbuję pozostałych. Sama nie jestem pewna co do "Pałacu Północy" - czy mogę go z czystym sumieniem polecić, czy raczej nie... Pozostawiam więc ocenę Wam, bo na pewno jest to pozycja godna uwagi. 
Gdybym miała taką możliwość, "Pałacu Północy" przyznałabym sześć i pół gwiazdki, ale skoro połówek nie ma, jest ta szósteczka.

Może czytaliście inną twórczość Carlos Ruiz Zafón' a, jak wrażenia?