czwartek, 28 sierpnia 2014

William Richter "Podwójna tożsamość"


Tytuł: Podwójna tożsamość
Autor: William Richter
Wydawnictwo: Dolnośląskie 
Kategoria: literatura młodzieżowa, kryminał
Ocena:  ★ ★ ★ ★ ★ ✰ ✰





"Wally jest gotowa zapłacić każdą cenę za poznanie prawdy o sobie. Tymczasem staje się poszukiwaną uciekinierką, która musi znaleźć klucz do własnej przeszłości...
Wallis Stoneman, niegdyś Walentyna, urodziła się w Rosji, lecz jako mała dziewczynka została adoptowana przez zamożną nowojorską rodzinę. Teraz ma szesnaście lat, jest piękna, buntownicza i nieustraszona. Właśnie poznała bolesną tajemnicę, której odkrycie może ją narazić na śmiertelne niebezpieczeństwo. Decyduje się porzucić życie w luksusie i wybiera trudną egzystencję w slumsach Manhattanu. Czy zdoła przeżyć, aby się przekonać, kim jest naprawdę?"
 
"- Po jakimś czasie uciekanie od czegoś przestaje wystarczać. Trzeba chyba mieć coś, do czego można uciekać. Nie czujesz tego czasami?"

  
Z tą książką długo zwlekałam. Zazwyczaj mam tak, że wraz ze wzrostem ilości dni leżenia pozycji na półce, mam coraz mniejszą ochotę na nią. W końcu jednak zabrałam się i za tę. Chcę się jeszcze pochwalić, że udało mi się nawet nakłonić mojego brata do przeczytania choć kilkudziesięciu stron. Powinnam dodać, że nie należy on do moli książkowych, czy nawet osób, które w ogóle coś czytają.
"Podwójna tożsamość" to historia o Wallis Stoneman, a właściwie Walentynie, bo tak brzmi jej prawdziwe, rosyjskie imię. Tam, w jej rodowitym kraju w trafiła do domu dziecka, skąd adoptowana przez pewną amerykańską rodzinę, udała się do Stanów Zjednoczonych. Dziewczyna dorasta i w wieku szesnastu lat staje się samodzielną buntowniczką, dzieckiem ulicy. Dzieciństwo pamięta jak przez mgłę, jednak gdy natrafia na trop, pragnie za wszelką cenę, nawet i życie, poznać prawdę o jej samej oraz o jej najbliższych, znaczy o jej prawdziwej rodzinie, rosyjskiej. Poszukiwania okazały się być dużo bardziej niebezpieczne, niż można by było się spodziewać.
Historia, jaką przedstawił nam William Richter z pewnością jest oryginalna i dobrze obmyślana. Nie można jest także zaliczyć do prostych. Zdecydowanie jest to złożona opowieść, której akcja przeplata się między dwoma krajami - Rosją a Ameryką, niekiedy po odpowiedź należało cofnąć się w przeszłość rodziny Walentyny. Jednak mimo tych mocnych stron powieści, nie mogę jej zaliczyć do wyśmienitych.
Przede wszystkim należy wspomnieć o czymś niezwykle ważnym w powieściach kryminalnych. Mowa o przewidywalności, a właściwie to odwrotnie, o nieprzewidywalności. Być może i zakończenie książki jest właśnie takie, to jednak drobne zagadki (które wbrew pozorom nie są wcale takie drobne, bo pełnią bardzo ważną funkcję) i znaki zapytania, na jakie Wallis poszukiwała przez większość stron odpowiedzi, nie są. Każdego takiego szczegółu byłam w stanie sama się domyślić.
W dodatku  główna bohaterka, jaką jest Walentyna, budziła we mnie szaleńczą irytację. Wally to dziewczyna o z pewnością trudnej przeszłości. Mieszkanie w Domu Dziecka nauczyło ją samodzielności i wspomogło ją w szybkim dojrzewaniu psychicznym. Stała się nastolatką o buntowniczym charakterze. Myślę, że te cechy pomogły jej w śledztwie dotyczącym jej rodziny, ale również w codziennym życiu. Szesnaście lat - o dwa lata więcej ode mnie. Ja rozumiem, że Ameryka i w ogóle, i być może autor miał zamysł pokazania nam tego stereotypowego świata, to jednak był on odrażający. Stany Zjednoczone od zawsze kojarzą mi się ze skomputeryzowaniem, ze współczesnością, z dobrymi lekarzami i w końcu z serialami o policjantach, których śledztwo zawsze kończy się powodzeniem. Tu zaś policja okazała się być mało profesjonalną. Przykładem tego może być sama Wally i jej przyjaciele, oraz inne "dzieci ulicy", którzy nie byli pełnoletni i których policja poszukiwała, a mimo, że te pojawiały się w centrum miasta, poruszały się metrem, to jakimś cudem nikt ich nie zauważył. Raz nawet nadarzyła się sytuacja, że pewien policjant miał Wally i jej przyjaciół pod nosem, ale postanowił puścić ich płazem.
Poza tym większa część książki była nużąca i akcja właściwie pojawiła się tylko na tych ostatnich stronach. Zdradzę, że to one zawyżyły nad moją opinią o tej pozycji, jednak uwadze nie mogą umknąć i tamte. Brat także stwierdził, że nie było ciekawie. Szkoda, że osoba, która nie czyta książek, przeczytała akurat tę książkę - no, kilkadziesiąt stron tej książki. Gdybym wiedziała, że chciałby czytać, z pewnością wybrałabym dla niego inną pozycją. Może by wtedy zrozumiał mnie, dlaczego czytam książki...
Pod uwagę trzeba wziąć też tłumaczenie. W związku z tym, że akcja mam miejsce na przestrzeni dwóch krajów - Stanów Zjednoczonych oraz Rosji - ludzie w książce posługują się dwoma językami. Większość dialogów w języku rosyjskim zostały przetłumaczone na język polski. Jednakże część z nich nie została. Faktem jest, że z łatwością  można odgadnąć, co rozmówca miał na myśli, ale to nie zespaja w całość konwersacji.


Jeżeli należysz do fanów akcji, to "Podwójna tożsamość" jest napisana właśnie dla Ciebie, bo jest to świetny materiał na ekranizację, a w oczach wyobraźni fabuła może wyglądać jeszcze ciekawiej! Jeśli o mnie chodzi, to zaliczam tę pozycję to przeciętnych, aczkolwiek zainteresował mnie sam pomysł na książkę, który przypomina mi również film. Mówiąc krótko, co do książki, to autor ma jeszcze przed sobą długą drogę do doskonałości, choć zdążył już zyskać swoich wiernych czytelników i pozytywne opinie od nich.