niedziela, 14 września 2014

Lauren Oliver "Delirium"


Tytuł: Delirium
Cykl: Delirium - tom 1
Autor: Lauren Oliver
Wydawnictwo: Otwarte
Kategoria: literatura młodzieżowa, fantastyka
Ocena:  ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★





„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.
Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.
Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?


"Delirium"  to tytuł, o którym było głośno. Z pewnością jedną z przyczyn tego może być sam pomysł na fabułę. W dodatku jakieś dwa miesiące temu ukazał się pilotażowy odcinek serialu stworzonego na podstawie właśnie tej pozycji. Nie wiem, czy wiecie, ale niestety, kolejne już się nie pojawią. Szkoda, bo mnie naprawdę zainteresował! Wracając już do tematu posta, dziś recenzja "Delirium" w wersji książkowej.
Wraz z przewracaniem pierwszych kartek, przenosimy się do dystopijnych Stanów Zjednoczonych, w którym miłość, zwana amor deliria nervosą, okazuje się być chorobą. Jednak znaleziono na nią lekarstwo w formie zastrzyku, remedium, które otrzymuje każdy osiemnastolatek. Zdrowi przez dalsze życie przeżywają emocje w pewnym rodzaju otępienia, do niczego się nie przywiązują, stają się rozsądni i przede wszystkim szczęśliwy. To jest wersja, którą dyktują innym władze i w którą niemalże każdy wierzy. Mało kto wie, jak jest naprawdę. W rzeczywistości mundurowi wykorzystują niehumanitarne metody i w państwo wcale nie jest takie bezpieczne.
Główną bohaterką jest Lena, która z niecierpliwością odlicza dni do zabiegu. Nie może się doczekać, kiedy osiągnie stan długotrwałej radości oraz  będzie miała pewność, że nie zachoruje. Tak samo jest z Haną, jej przyjaciółką. Pewnego dnia podczas ich rutynowych biegów, poznają Aleksa, rzekomo jednego z policjantów. Wkrótce potem poznają jeden z jego sekretów oraz otwierają im się oczy na zło wyczynione przez panujący wówczas ustrój. Od tamtej pory zaczęła patrzeć na dzień zabiegu z przerażeniem, a przecież nastąpić to miało już za kilka dni...
Postać Leny można zaliczyć do bohaterów dynamicznych. Z początku jest dziewczyną spokojną, uporządkowaną, wypełniającą skrupulatnie swoje obowiązki i  działająca zgodnie z prawem. W swoim życiu nie znajdywała czasu na imprezy, a jedyną przyjemnością dla niej był czas spędzany z Haną, nieco bardziej szaloną nastolatką. Obie wyczekiwały dniu zabiegu. Wraz z rozwojem akcji, charakter przyjaciółek bardziej się wyostrzył, rozpoczęły się nielegalne imprezy, spotkania... a ich pozycja do remedium się zmieniła. Cechą dodatnią jest to, że mimo, iż dziewczyny się zmieniły, to jednak nie stały się bezmyślnymi buntowniczkami, postaciami, jakich wiele i jakich wprost nienawidzę. Wręcz przeciwnie - uwielbiam duet Leny i Hany, ich dopełniające się cechy. Kolejnym bohaterem drugoplanowym jest Aleks, chłopak, w którym jestem zakochana! Można by go nazwać ideałem - nieco sarkastyczny, ale miły, sympatyczny, nieziemsko przystojny, o tajemniczej historii, inteligentny, opiekuńczy...
Mimo, że w książce występuje narracja pierwszoosobowa - o wydarzeniach powiadamia nas Lena, to jednak autorka dostarczyła nam wiele informacji na temat świata przedstawionego. Do mankamentów, ale zarówno i plusów, można zaliczyć opisy. Otóż większość część książki zajmowało deskrypcja. Sporządzone zostały starannie, opisują dokładnie każde miejsce, wygląd ludzi, czy historię. Czasem nawet wątki zahaczały o historię Stanów Zjednoczonych. Te czynniki sprawiły, że taka wizja przyszłości stała się w moich oczach rzeczywista, realna, prawdopodobna.
Jednak z drugiej strony, początek książki był naprawdę ciężki, opisy sprawiły, że czytało się książkę bardzo monotonnie. W dodatku akcja bardzo wolno się rozwijała i właściwie kluczowe wydarzenia, czyli momenty, w których się naprawdę coś ciekawego działo, pojawiły się dopiero na końcu pozycji. Fabuła nie jest bogata właśnie w takie chwile akcji. Wydaje mi się, że Lauren Oliver swoją główną uwagę zwróciła na kreację świata, co wyszło zresztą jej świetnie. Pokładam nadzieje, że "Delirium" okaże się tylko wprowadzeniem do trylogii, a w dalszych częściach pojawi się już ciekawsza fabuła.
Na uwagę zasługuje również pewien szczegół - fragmenty z fikcyjnych artykułów literackich rozpoczynające rozdziały, urozmaicające pozycję. To również utwierdziło tę wizję przyszłości, to, że takowe artykuły powstaną, są to dowody na to.
Jeśli zaś chodzi o pomysł na książkę, to muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką ideą. W dodatku autorka świetnie ją wykorzystała, używając jej w fabule "Delirium". Ludzie zazwyczaj lubią poruszać tematy, które ich dotyczą, które o nich mówią. Wiele jest książek science-fiction o robotach, o światach kompletnie zmodernizowanych, a myślę, że mało jest takich, których głównymi bohaterami są ludzie, a na dodatek, wątkiem głównym jest miłość, czy inne uczucie, które nam cały czas towarzyszy. Być może parę osób zadało sobie kiedyś filozoficzne pytanie, co by było, gdyby nie odczuwalibyśmy tej emocji. Lauren Oliver właśnie na to pytanie odpowiedziała. Sądzę, że jeżeli tematyka dotyczy pewnej osoby, to ta osoba chętniej po tę książkę sięgnie i najwyraźniej autorka również przyjęła taką strategię.


Tytuł Lauren Oliver mile mnie zaskoczył, choć od początku miałam do tej pozycji duże oczekiwania. Przede wszystkim należy wspomnieć o interesującym pomyśle, ale także i fantastycznym jego wykorzystaniu. Do lektury zachęcam nastolatków przepadających za dłuższymi opisami, bo takowe występują tu w nadmiarowych ilościach, głównie dziewcząt, ze względu na tematykę oraz główną bohaterkę, a także osoby, szukające czegoś nowego w literaturze fantastycznej. Jestem pewna, że "Delirium" Ci się spodoba!
Mam jeszcze tylko  nadzieję, że w kolejnym tomie fabuła okaże się być bogatszą w akcję, a za to nieco uboższą w opisy.