piątek, 26 września 2014

Sara Shepard "Gra w kłamstwa"


Tytuł: Gra w kłamstwa
Cykl: The Lying Game - tom 1
Autor: Sara Shepard
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Kategoria: literatura młodzieżowa
Ocena:  ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★




"Poznaj nową serię książek Sary Shepard, autorki bestsellerowej serii „Pretty Little Liars”. To ekscytująca powieść o sekretach i kłamstwach, która zdobyła rzesze fanów na całym świecie. Na jej podstawie powstał serial telewizyjny „The Lying Game”
Najgorsze w byciu martwym jest to, że niczego już nie przeżyjesz.
Nigdy więcej nie pocałujesz chłopaka.
Nigdy więcej żadnych sekretów.
Nigdy więcej plotek z dziewczynami.
Chciałam dostać coś, czego nikt inny jeszcze nie otrzymał – drugie życie. 
Dzięki Emmie, mojej zaginionej siostrze bliźniaczce, mam na to szansę."


"Szkoda, że nie mogłam jej szepnąć na ucho tego, o czym byłam absolutnie przekonana: Śpij zawsze z jednym okiem otwartym. Nie daj się zwieść pozorom. Twoje najlepsze przyjaciółki mogą być twymi najgorszymi wrogami. A co najważniejsze, nie powinna wierzyć w ani jedną rzecz, jakiej się o mnie dotąd dowiedziała."

"- Super! - Uśmiechnęła się. - Będziesz tam jedyną normalną osobą.
- No, tego to nie wiem. [...] Nie sądzę, żeby ktokolwiek z nas był normalny, wiesz? Wszyscy mamy jakieś mroczne sekrety.
- Tak? A jaki ty masz sekret?"
 
Przyznam, że "Grę w kłamstwa" mam za sobą już od kilku miesięcy, a recenzja mimo to się jeszcze nie pojawiła. Sama nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam, jednak już biorę się w garść - oto i jest.
Sara Shepard jest amerykańską nowelistką. To jest jej druga seria. Wcześniejsza - "Pretty Little Liars" - zdobyła serca wielu nastolatek. Na podstawie jej książek powstały dwa seriale, które także cieszą się niemałym zainteresowaniem. Swego czasu także czytałam, oglądałam książki i odcinki o Emily, Hannie, Arii i Spencer, ale wkrótce mi się to "przejadło". Postanowiłam jednak dać szansę owemu drugiemu jej autorstwa cyklowi.
Emmy życie nigdy nie było usłane różami. Odkąd pamięta, zawsze mieszkała w rodzinach zastępczych, ale te często się zmieniały. Finalnie znalazła się u Clarice oraz Travisa, jej kolejnego przybranego brata. Mimo, że miała rodzeństwo oraz mamę, a nie opiekunki w domu dla sierot, tęskniła za  p r a w d z i w ą  mamą, taką osobą, której będzie mogła bezgranicznie ufać, która będzie ją znała na wylot, która będzie ją naprawdę  k o c h a ł a. W rzeczywistości jednak oprócz nich, nie miała nikogo - do pewnego momentu... Pewnego dnia dochodzi do kłótni pomiędzy Travisem a Emmą, która jak zawsze była na przegranej pozycji. Brat pokazuje jej filmik, w którym ta rzekomo zostaje uduszona. Dziewczyna mimo próby wyjaśnień, w oczach jej "rodziny" stała się osobą chorą psychiczną i zostaje wyrzucona z domu. Do jej głowy nasuwa się wiele pytań, a to najważniejsze brzmi "Kto to był?" i stara się na nie odpowiedzieć. Wkrótce dowiaduje się, że ma siostrę bliźniaczkę, lecz jak się potem okazało, ta została zamordowana. Tymczasem Emma wkręca się w wir zagadek, kłamstw. Dzięki jej siostrze zamieszkała w końcu w luksusowym domu z kochającą się, nawet ją,  rodziną. A zamordowana Sutton przeżywa swoje życie jeszcze raz. Tytułowa gra w kłamstwa to jedna z tajemnic, którą odkrywa  Emma. Potem sama zostaje zmuszona do wzięcia w niej udziału...
 
"Teraz jednak Emma myślała tylko o tym, że ten teleturniej stanowi znakomitą metaforę jej życia - koło fortuny. Przegrana lub nagroda. Jedna bliźniaczka dostaje od losu świetne życie, druga - kiepskie. Jedna bliźniaczka umiera, a druga żyje. I ta żyjąca musi wybrać: albo dopaść osobę, co do której była niemal pewna, że zabiła jej siostrę... albo dać sobie z tym spokój."

Sara Shepard od początku swej kariery kręciła się wokół tematu zaginionych bliźniaczek oraz morderstw. Pomysł jest świetny, jednak podobny wykorzystała w obu seriach. Sądziłam, że w "The Lying Game" otrzymam coś, czego jeszcze nie było, czego bym się nie spodziewała, o czym nie napisała już wcześniej w poprzednim cyklu. Otrzymałam jednak kopię "Pretty Little Liars" - te same wątki: anonimowe listy, morderstwo, bliźniaczki, przyjaźń i życie w willach, imprezy - tyle że lepiej dopracowaną, ciekawszą, jeszcze bardziej psychiczną.

"- Wielu rzeczy o mnie nie wiesz - przekomarzała się z nim Emma. - Jestem wielką tajemnicą. - 'Większą niż ci się wydaje", dodała w myślach."

Fabuła jest oczywiście - jak na autorkę "Pretty Little Liars" przystało! -  starannie przygotowana, aby wszelkie fakty były ze sobą zgodne. Idealnie trzyma w napięciu. Budzi niepokój. W dodatku późniejszy obrót spraw..., lepiej wymyślić i namącić się już chyba nie da! Mankamentem jest  niewielka ilość akcji, jednak zdążyłam się już do tego przyzwyczaić, że Sara Shepard nie wykłada od razu wszystkich kart na stół. Czeka na odpowiedni moment i nagle, w najbardziej niespodziewanej chwili, zadaje czytelnikowi cios.
Na największy ode mnie plus zasługuje jednak narracja. Otóż prowadzi ją Sutton..., która jest martwa... Wydaje się być to dla mnie tak genialnym pomysłem! Ciekawe jest to, kiedy się osoba mówiąca w tekście ujawnia, czyli kiedy to Sutton żali się czytelnikowi, że jest już martwa, że nie może już zrobić tego i tamtego lub że Emma zajęła jej miejsce i robi z jej życia jeszcze większą ruinę. Chociaż bywały fragmenty książki, kiedy nie mogłam odnaleźć, o której siostrze bliźniaczce mowa, bo przez narrację się gubiłam.
Pozycja jest napisana prostym  językiem, umilającym czytanie. Autorka oprócz do opisów, dużą wagę przywiązała do dialogów - nie mówiąc przecież już o fabule. Są naturalne, rzeczywiste, oddają realia. W zależności do dzielnicy miasta, Emma spotkała się z bardziej wyrafinowanym językiem mieszkańców luksusowych willi, a w domu Clarice brała udział w licznych sprzeczkach z Travisem.

"Gra w kłamstwa" autorstwa amerykańskiej autorki Sary Shepard, stworzyła w mojej głowie wielki mętlik, wiele znaków zapytania i dostarczyła mi dużej dawki emocji oraz intryg. Mimo, że tematyka jest bardzo podobna do serii "Pretty Little Liars" i oba cykle posiadają całkiem sporo cech wspólnych, to nadal wyróżniają się swoją niepowtarzalnością na tle pozostałych książek młodzieżowych. Właściwie, to mogę ją serdecznie polecić nie tylko nastolatkom, lecz także i starszemu gronie odbiorców poszukujących lekkiej, niewymagającej, ale także niegłupiej i dobrze obmyślanej historii.
 Wbrew mojemu uprzedzeniu do "Słodkich kłamstewek", bo jak już wiele razy wspominałam, po czterech tomach, zaczęły mi się nudzić i dłużyć, sięgnęłam po ten tytuł i się nie zawiodłam! Jeżeli także nie możesz się przekonać do tamtych pozycji, spróbuj zabrać się za tę!