czwartek, 30 października 2014

Chris Columbus, Ned Vizzini "Dom Tajemnic"


Tytuł: Dom Tajemnic
Cykl: Dom Tajemnic - tom 1
Autor: Chris Columbus, Ned Vizzini
Wydawnictwo: Znak
Kategoria: fantastyka, literatura dziecięca
Ocena:  ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★





"Eleanor, Kordelia i Brendan razem z rodzicami przeprowadzają się do wielkiego domu, który należał kiedyś do tajemniczego pisarza, Denvera Kristoffa. Po niezapowiedzianej wizycie jego córki, niepokojącej staruszki, rodzeństwo trafia do groźnego świata, w którym czyhają na nich olbrzymy, piraci, Wichrowa Wiedźma i Król Burz. Jaką tajemnicę kryje historia ich własnej rodziny? Czy rodzeństwu uda się w końcu odnaleźć drogę do domu?
Początek nowej przygodowej serii!"


"- [...] Ludzie, którzy się poddają, nie tworzą historii! A ty się poddajesz!"

Na swoje urodziny dostałam parę ciekawych pozycji. Jedną z nich jest „Dom Tajemnic” i po przeleżeniu przez nią na półce pół roku, wreszcie za nią się zabrałam. Czas najwyższy!
Na początku muszę swoją uwagę zwrócić ku okładce – ciekawa, opowiadająca jedną z przygód rodzeństwa. Jednak tym razem nie będę się rozprawiała o grafice, lecz o czcionkach. Najbardziej rzucającym się w oczy napisem jest „Dom Tajemnic” – jak w większości książek, tytuł jest największy. Następnie można dostrzec imię i nazwisko J.K. Rowling. I jak się potem okazało, ona wcale nie jest autorką tej pozycji. Jak większość czytelników, nabrałam się, bo autorami owej lektury są Chris Columbus i Ned Vizzini. Po prostu się okropnie zdenerwowałam!
Eleanor, Kordelia, Brandan oraz ich rodzice postanawiają przeprowadzić się do domu, który niegdyś był własnością Denvera  Kristoffa. Już pierwszego dnia budynek zdaje się być dla nich dziwnym i tajemniczym miejscem. Jednak zagadki, które przyniosła ze sobą podczas swej niespodziewanej wizyty staruszka, są jeszcze bardziej przerażające… Dzieciaki zostają przeniesione do niebezpiecznej krainy, w której odkrywają prawdę o swej rodzinie. Tam spotykają wikingów, lotnika, olbrzyma i wiele przygód. Muszą się wydostać ze świata, w którym się znalazły, aby ocalić siebie i rodziców…
Głównymi bohaterami są właśnie  Eleanor, Kordelia i Brendan. Wiecznie kłócąca się trójka została wystawiona na próbę ich więzi. Wichrowa Wiedźma zachęca ich o pomyśleniu wreszcie o sobie, tylko o sobie - tylko tak mogą wydostać się z magicznej krainy. Jednak jak dzieciaki postąpią? Czy uda im się oprzeć powrocie do domu? Wrócić mogło tylko jedno z nich... Kordelia, piętnastolatka, jako najstarsza z rodzeństwa, czuła się odpowiedzialna za wszystkich. Mimo to, nie zachowywała się ani odpowiedzialnie, ani jak piętnastolatka... - prędzej jak trzynastolatka!


"-Dostanę najmniejszy pokój?
- Jesteś najmniejsza.
- Mamo! To niesprawiedliwe! Dlaczego to ja mam dostać mały pokój?
- Kordelia jest dużą dziewczynką. Potrzebuje przestrzeni - powiedziała pani Walker.
- Słyszałaś, Kordelia? Mama mówi, że powinnaś przejść na dietę - zawołał Brendan z poddasza."

Świat przedstawiony jest interesujący i ciekawy.  Powiedziałabym, że jest połączeniem kilku krain pochodzących nawet z innych czasów, żeby nie mówić za dużo... Tak to więc w książce spotkały wikingowie wraz z lotnikiem, Normanowie po raz pierwszy mieli szansę spróbować jedzenia z puszek, a natomiast rodzeństwo przepłynęło się pirackim statkiem. Są plusy i minusy takiej kreacji. Z pewnością jest to duże urozmaicenie, jednak jak dla mnie – okazało się być wszystkiego za dużo. Tak jakby autorzy postanowili w tej samej powieści pokazać losowo wybrane postacie i niebezpieczeństwa! „Tutaj damy wikinga, tutaj olbrzyma i co z tego, że to wcale nie łączy się w całość.”
Fabuła, tak samo jak i świat przedstawiony, także okazała się być ciekawa. Dzięki krainie, w której rodzeństwo się znalazło, czytelnik z pewnością nie dozna nudy. Dużym jednak mankamentem jest przewidywalność. Już prawie na początku powieści domyśliłam się zakończenia, na które trójka wpadła dopiero po pięciuset stronach...
Ogromną zaletą jest to, że mimo, iż książka powstała przy współpracy dwóch autorów, nie wyczuwa się różnicy w stylach pisarzy. Jednak to nie oznacza, że ten styl pisarki był dobry. Zaliczyłabym go raczej do przeciętnych. Najbardziej przeszkadza mi źle poprowadzony wątek muzyczny, opis uczuć dotyczących Kordelii.
Co mnie zaskoczyło pozytywnie, było niezłe poczucie humoru autorów. Co prawda jego przejawy były widoczne tylko od czasu do czasu, jednak naprawdę się wtedy uśmiałam. Przykładem może być chociażby poniższy  oraz przedstawiony nieco wyżej cytat, idealnie odpowiadający na ten argument. Rzadko kiedy  można znaleźć wtrącone żarty, a to jest ważna rola w książce. Nadaje w końcu lekkości. A to w tym przypadku zalicza się zdecydowanie do udanych.

"Eleanor wskazała piratów gromadzących się na pokładzie statku. Słońce opaliło ich na ciemno-orzechowy kolor. Na głowach mieli filcowe kapelusze, przepaski lub barwne chusty. Na ich twarzach widniały grube blizny, w uszach mieli wymyślne kolczyki, a w miejscu brakujących zębów błyszczało złoto. Na ramionach trzymali pistolety w kaburach, w rękach kordelasy i topory.
- Dziwne - powiedziała Kordelia. - Żaden z nich nie jest tak uroczy jak Johnny Depp."

"Dom Tajemnic" to niewątpliwie ciekawa pozycja o oryginalnym pomyśle. Mimo objętości, czyta się ją bardzo szybko i lekko, a każda strona przynosi sporą dawkę zaskoczenia i adrenaliny. Owszem, dostrzegalne są mankamenty - takie jak zachowanie bohaterów i ich głupota (mocno rzecz upraszczając), wątek miłosny, który okazał się całkowicie zbędny, czy nadmiar wszystkich niebezpieczeństw. Jeśli jednak jesteś osobą, która nie może siedzieć cały czas w jednym miejscu i nic nie robić, kochającą akcję, na pewno znajdziesz coś dla siebie w magicznym świecie książki autorstwa tych dwóch oto Panów. Uprzedzam, że jest to lektura przeznaczona głównie dla dwunasto-, trzynastolatków.
Chcę jeszcze zaznaczyć, że "Dom Tajemnic" uczy o współpracy międzyludzkiej, dogadywaniu się rodzeństwa, a także myślenia nie tylko o sobie, lecz na stawianiu na pierwszym miejscu innych.