sobota, 29 listopada 2014

Carlos Ruiz Zafón "Więzień nieba"


Tytuł: Więzień nieba
Cykl: Cmentarz zapomnianych książek - tom 3
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Wydawnictwo: Muza
Kategoria: powieść obyczajowa
Ocena:  ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★




"Rok 1957. Interesy rodzinnej księgarni Sempere i Synowie idą tak marnie jak nigdy dotąd. Daniel Sempere, bohater Cienia wiatru, wiedzie stateczny żywot jako mąż pięknej Bei i ojciec małego Juliana. Następny w kolejce do porzucenia stanu kawalerskiego jest przyjaciel Daniela, Fermín Romero de Torres, osobnik tyleż barwny, co zagadkowy: jego dawne losy wciąż pozostają owiane mgłą tajemnicy. Ni stąd, ni zowąd przeszłość Fermina puka do drzwi księgarni pod postacią pewnego odrażającego starucha. Daniel od dawna podejrzewał, że skoro przyjaciel nie chce mu opowiedzieć swej historii, to musi mieć ważny powód. Ale gdy Fermín wreszcie zdecyduje się wyjawić mroczne fakty, Daniel dowie się "rzeczy, o których Barcelona wolałaby zapomnieć.
Jednak niepogrzebane upiory przeszłości nie dadzą się tak łatwo wymazać z pamięci. Daniel coraz lepiej rozumie, że będzie musiał się z nimi zmierzyć. I choć zakończenie powieści wydaje się ze wszech miar pomyślne, to Ruiz Zafón mówi nam wprost, że "prawdziwa Historia jeszcze się nie skończyła. Dopiero się zaczęła"


"- Niech pan pozwoli sobie pomóc. Strach dzielony z kimś ma nie takie wielkie oczy."
 
"- Wariatem jest ten, kto ma się za całkowicie normalnego, a za nienormalnych uważa całą resztę."
Dawno, dawno temu... na moim blogu pojawiła się recenzja "Pałacu Północy" (link do recenzji: klik). Jak w takim razie pewnie wiecie, o dziwo, nie byłam zachwycona tamtą pozycją. Miała swoje wady i finalnie przydzieliłam jej tylko 6/10 gwiazdek. Jednak promocje potrafią zachęcać! "Więzień nieba" za 10zł? Czemu nie, warto spróbować!
Sempere i Synowie to jedna ze stereotypowych księgarni - za ladą starszy pan, w środku wieje pustką, drewniana drabina, mnóstwo starych egzemplarzy książek... Inwestycja powoli upada. Jednak pewnego dnia zjawia się w sklepie pewien tajemniczy starszy mężczyzna i przypomina Ferminowi o jego przeszłości. Ten postanawia Danielowi, a także Tobie, Czytelniku, wyjawić swą najgorszą tajemnicę...
Książka podzielona jest na cztery części - długie działy, oddzielone pięknymi fotografiami, w których nie sposób jest się zakochać, a także na mniejsze rozdziały.  W pierwszym z nich przedstawiona jest obecna sytuacja. Dopiero drugi sięga przerażającej przeszłości jednego z bohaterów. Akcja ma wówczas miejsce w więzieniu. Starym, śmierdzącym więzieniu, w którego celach gniją pozostałości po ludziach... Dzięki opisom miejsce to zdecydowanie zyskało na straszności i "klimacie". Autor dużą wagę przywiązał właśnie do nich i spisał się na medal!  Jednak miejsce to nie wszystko, bo to, co się tam działo, to dopiero jest historia mrożąca krew w żyłach...
Przede wszystkim język. Język i styl, na które od razu zwróciłam uwagę podczas lektury. Co prawda znam już pióro Carlosa Ruiz Zafon 'a z wcześniej wspomnianego tytułu, ale sądzę, że w właśnie w "Więźniu nieba" pisarz w całej okazałości pokazał nam, na co naprawdę go stać, co można zrobić ze zwykłymi słowami, z czytelnikiem i pustymi stronami. Od momentu zagłębienia się w książkę, Zafon stał się moim mistrzem, chociaż nie... Mistrzem, MISTRZEM, o! ♥


"- Człowiek czasem ma już dość uciekania - wtrącił Fermin. - Świat staje się bardzo mały, kiedy nie masz gdzie się podziać."
 
Autor do ostatnich stron trzymał nas w ciągłym napięciu, a zakończenie na mnie, jako na książkoholika, ogromnego mola książkowego, wywarło ogromne zaskoczenie, ale i też zachwyt. Obraz, który został opisany jest po prostu przepiękny i tylko czytając tę książkę, zrozumiecie o co dokładnie mi chodzi!
Co prawda akcja nie jest zbyt wartka - w końcu występuję ona albo we wspomnieniach Fermina, albo też w postaci codziennego życia postaci, to jednak książka naprawdę wciąga. Myślę, że powodem tego jest właśnie owa fabuła, której za nic Wam nie zdradzę, ale wiedzcie, że musicie się z nią bliżej i tak zapoznać! Niestety, są też i momenty kiedy to ilość opisów przeważa nad wydarzeniami i czasem po prostu trzeba  je przetrwać, aby ponownie przenieść się do świata pełnego brutalności...


"Wytrawny kłamca wie, że najlepszym kłamstwem jest zawsze prawda podana z pominięciem najistotniejszej kwestii."

Kolejnym mankamentem są także dość widoczne przeskoki pomiędzy wspomnieniami a rzeczywistością: czytam, czytam o tym więzieniu, a nagle w kolejnym rozdziale (po dobrych kilku przeznaczonych właśnie historii Fermina) napisane jest o barze. Oczywiście połapałam się o co chodzi, w końcu mat-inf potrafi logicznie myśleć, ha-ha-ha! :D


O "Więźniu nieba" ludzie mówią różnie. Jedni, ci, którzy tak jak ja nie czytali wcześniejszych książek z serii "Cmentarza zapomnianych książek" są wprost zachwyceni, co zresztą da się także zauważyć po mojej recenzji. Inni zaś utrzymują, że jest to jedna z słabszych pozycji tego autora. Do tego grona należą między innymi osoby, które są już po lekturze "Cienia Wiatru". Chcę także zaznaczyć, tak jak i zresztą sam Carlos Ruiz Zafon napisał, że trylogię tę można czytać w dowolnej kolejności, a więc dlatego polecam Wam rozpoczęcie swej przygody właśnie z "Więźniem nieba". Dlaczego? Ano dlatego, że jest to świetna pozycja - choć uważam, że do niej trzeba także dojrzeć - pod względem historii, stylu i języka, fabuły... Jedno jest pewne: każdy powinien te cudo przeczytać!